Obserwując modę kobiecą na polskich ulicach można dojść do wniosku, że podział wiekowy polskich kobiet wyznaczają kolory. Młode dziewczyny i panie przed trzydziestką odważnie sięgają po awangardowe rozwiązania kolorystyczne, śmiało łącząc róże z kanarkowymi żółciami, a tunikę w kolorze soczystej trawy przepasując pomarańczowym pasem z frędzlami. Tymczasem panie w okolicach pięćdziesiątki najczęściej stawiają na stonowaną, czasami smutną elegancję: jak ognia unikają żywych kolorów, ubierając się w odcienie szarości, butelkową zieleń czy marynarski granat. Zupełnie niepotrzebnie – zabawa kolorem nie kończy się wraz z czwartym dziesięcioleciem życia! Czytaj więcej...
Obcasy są kolejnym elementem kobiecej garderoby, z której dojrzałe kobiety często świadomie rezygnują, odrzucając jednocześnie wszystkie korzyści, które płyną z zakładania tego typu obuwia. Moc obcasów kryje się przede wszystkim w tym, że wzmacniają w kobietach ich poczucie atrakcyjności i seksapilu. Nie da się zaprzeczyć, że kobiece nogi o niebo lepiej prezentują się nawet w niewysokich, ale zgrabnych obcasikach, niż w butach na płaskiej podeszwie. Obcasy dodają nam centymetrów, wysmuklają sylwetkę i sprawiają, że wydajemy się szczuplejsze. No i jak magnes przyciągają męskie spojrzenia, podnosząc nasze poczucie własnej wartości, co przecież liczy się niezależnie od wieku. Czytaj więcej...
Mówi się, że to dodatki tworzą strój. Jak by nie patrzeć, w tych słowach kryje się wiele prawdy: rzucające się w oczy kolczyki, barwna apaszka czy oryginalny, niebanalny zegarek potrafią w mig przekształcić nieciekawy, służbowy strój w barwną kreację „z charakterem”, która wygląda, jakby była inspirowana najlepszymi modowymi żurnalami. Ich zaletą jest również uniwersalność – nie musisz kupować piętnastu różnych dodatków, z których każdy dopasowany będzie do innego zestawu, gdyż rzucający się w oczy, niebanalny drobiazg z powodzeniem urozmaici wiele różnych ubraniowych kompozycji. Czytaj więcej...
Przysłowie mówi, że kobieta nigdy nie ma w co się ubrać. I to niezależnie od tego, ile ma ubrań, płaszczy i par butów. Trudno odmówić mu słuszności: wiele z nas poddaje się namiętności gromadzenia ubrań, poluje na wyprzedażach na kolejne fatałaszki, których nigdy nie włoży, kupuje wymarzony ciuch nawet wtedy, gdy jest troszkę przyciasny, wierna litanii niemal każdej kobiety: „właśnie zabieram się za odchudzanie, więc za dwa miesiące będzie jak znalazł”. Wszystko to doprowadza do sytuacji, kiedy przestajemy kontrolować zawartość swojej szafy. Ten problem ma jednak również i inne podłoże: często nie umiemy zarządzać przestrzenią w naszej garderobie i po prostu „nie ogarniamy” jej zasobów, nie wiedząc, ile tak naprawdę mamy ciuchów. Czytaj więcej...
Problem ślepego podążania za modą nie jest bolączką, zarezerwowaną jedynie dla młodych dziewczyn, które jeszcze nie wypracowały sobie swojego stylu i nie do końca wiedzą, w czym powinny i chcą chodzić. Niestety, na ulicy widuje się równie wiele dojrzałych kobiet, których ubrania niedopasowane są do ich typu urody czy figury, ale są modne. A tymczasem w ciuchach, które Tobie się podobają, w których czujesz się dobrze i które dobrane są dla Twojego typu figury, wyglądasz o niebo lepiej niż w supermodnej kreacji, która kompletnie do Ciebie nie pasuje, ale kupiłaś ją, bo to ostatni krzyk mody. Czytaj więcej...




